WYWIAD W RADIU PIEKARY

Data wpisu: 
wt. 26-04-2016 09:23

Można posłuchać...

http://www.radiopiekary.pl/gosc,141,jerzy_forajter

lub poczytać:

Z Katowic wyprowadził się tenisowy turniej WTA. Dlaczego to dobrze dla miasta?
- To, że turniej wyprowadził się z Katowic nie jest dobre dla miasta. 
Więc wydawanie milionów złotych na organizację turnieju, który specjalnie nikogo w Katowicach nie interesował to dobre rozwiązanie?
- Nie zgadzam się, że ten turniej nikogo w Katowicach nie interesował. W światku tenisowym było to wydarzenie, które jako jedyne w całej Polsce było takiej miary i takiej rangi turniejem tenisowym, który był postrzegany jako bardzo duże wydarzenie.
Agnieszka Radwańska, nasza najlepsza zawodniczka, niespecjalnie kwapiła się do występu w Katowicach. Trybuny świeciły pustkami. Miasto nie podawało nawet liczby sprzedawanych biletów na mecze.
- Jeśli chodzi o panią Radwańską, to w oficjalnym komunikacie stwierdzono, iż powodem jej nieobecności była kontuzja i taką wersję przyjmujemy jako wersję jedyną. Od 4 lat gościliśmy w Katowicach tenisistki z pierwszej ligi światowej i dzięki temu mogliśmy, jako jedyne miasto w Polsce, prezentować tenis na tak wysokim poziomie. 
Katowice było stać na to, żeby tak lekką ręką wydawać pieniądze na organizację tego turnieju? Przypomnijmy, że do 2021 roku ten turniej kosztowałby Katowice jakieś 8 milionów złotych. 
- I tutaj też się nie zgadzam. Miasto Katowice nie wydaje pieniędzy lekką ręką, wydajemy pieniądze w sposób bardzo przemyślany i przezorny. Pamiętajmy o tym, że Katowice zakładają w swojej polityce promocyjnej, że będą miastem wielkich wydarzeń i takową politykę realizujemy w sposób bardzo konsekwentny. Te pieniądze niewątpliwie zwracają się w postaci promocji miasta nie tylko w kraju, ale i za granicą. 
Wierzy Pan w taką promocję? Że ona jest warta tego? Trudno mi sobie wyobrazić korzyść, którą miastu przyniosło wydanie dotychczas 2,5 miliona złotych na turniej WTA, poza ogólnikowym stwierdzeniem o promocji. 
- Dysponujemy już danymi dotyczącymi tegorocznego turnieju. Tych kibiców wcale nie było tak mało - mówi się o kilkudziesięciu tysiącach. Poprzez transmisje telewizyjne można było śledzić ten turniej w 90 krajach i 22 językach. 
I tam można było zobaczyć puste trybuny Spodka. Waldemar Bojarun, wiceprezydent miasta zapowiada, że odbędą się i będą się odbywać kolejne turnieje tenisowe na terenie miasta. Czy bycie „miastem wielkich wydarzeń” za wszelką cenę to coś, co doceniają mieszkańcy Katowic?
- Jak dotąd ta polityka promocyjna znajduje uznanie wśród mieszkańców Katowic, czego dowodem chociażby najprostszym jest fakt, że kolejne ekipy realizujące właśnie taką politykę promocyjną miasta znajdują uznanie w oczach mieszkańców w trakcie wyborów - zarówno prezydenckich, jak i wyborów do Rady Miasta. Będę bronił tezy, że ta polityka promocyjna jest przez mieszkańców postrzegana bardzo pozytywnie. 
Czego Pana zdaniem katowiczanie będą oczekiwać od władz Katowic w związku z wejściem w życie tzw. ustawy dekomunizacyjnej? 
- Ustawa dekomunizacyjna jeszcze nie weszła w życie, jeszcze nie została podpisana przez pana prezydenta. Przyznam szczerze, że ona wzbudza pewne kontrowersje w środowisku samorządowym, a niektóre koła samorządowe zastanawiają się, czy aby jest ona w pełni zgodna z konstytucją. 
Patrząc na Katowice, Jerzy Ziętek, zgodnie z zapisami tej ustawy powinien zniknąć z ulic miasta jako prominentny działacz komunistyczny?
- Ja sobie nie wyobrażam, aby w Katowicach ktokolwiek przy zdrowych zmysłach podniósł rękę na postać i pamięć Jerzego Ziętka. 
To co Katowice powinny zrobić, żeby nie zrównywać go z Gomułką czy Zawadzkim, których na Śląsku nie ominie to dekomunizacyjne cięcie?
- Literalnie nic. Rondo im. Jerzego Ziętka w centralnym punkcie miasta powinno pozostać. 
Są ludzie, którzy będą w tej sprawie podejmować decyzje. Z tego, co nieoficjalnie słyszę z rozmów z nimi, wielu z nich nie zawaha się przed tak radykalnym posunięciem - przynajmniej tak to wygląda w sferze deklaracji. Wyobraża sobie Pan, że będą toczyć wojnę o Ziętka w Katowicach?
- Nie, nie wyobrażam sobie. Powtarzam, że Jerzy Ziętek jest postacią na tyle uznaną, na tyle wielką, na tyle wielokrotnie uznawaną wśród mieszkańców jako jednego z najwybitniejszych Ślązaków - w różnych plebiscytach mieścił się tuż za Korfantym - postrzegany jest jako jeden z najlepszych gospodarzy województwa. 
To wszystko prawda i podejrzewam, że Katowiczanie podzielają ten pogląd, ale tak sobie myślę - może zamiast pakować miliony złotych w coś takiego jak ten niezbyt interesujący turniej tenisowy, może należałoby przeznaczyć pieniądze na serię debat, konferencji naukowych, wydanie książek naukowych by pokazać pełny obraz wojewody i jego osiągnięcia, ale też mniej chlubne fakty z życiorysu - dla dobra tej sprawy?
- Książki na temat Jerzego Ziętka są w obiegu, opracowane zarówno przez historyków, jak i politologów. Wydaje mi się, że nie jest rolą miasta, aby te książki w jakiś sposób propagować lub powodować, żeby powstały nowe.
Czy koalicja, którą tworzycie dzisiaj z PiS może wzbudzić konflikt w tej sprawie? 
- Nie chciałbym się wypowiadać w tej sprawie. Do tej pory nie podnosiliśmy tego tematu i uważam, że nasz koalicjant będzie na tyle rozsądny, żeby tego tematu w sposób drastyczny nie podnosić.